DEATH AND VANILLA: Kopia mistrzów

Magia dobrze zrobionej okładki sprawia, że jeszcze przed słuchaniem wiadomo, na jaką półkę postawić płytę. Jeden rzut oka na tę pozwala bezbłędnie umiejscowić szwedzką grupę Death and Vanilla (trzeci album i ewidentnie przełomowy) z Malmö w okolicach Broadcast i artystów z wytwórni Ghost Box. Mamy więc do czynienia z retrofuturyzmem i czerpaniem inspiracji z nastroju dawnej muzyki ilustracyjnej, bibliotek muzycznych, easy listening. Każdy element tej muzyki – z marzycielsko oddalonymi kobiecymi wokalami na czele – te pierwsze skojarzenia potwierdza. Rzadkie nawiązania do innych pojawiają się już w pojedynczych piosenkach – tak jest oczywiście w utworze California Owls, w którym i akordowy układ, i melodia wokalna bardzo mocno kojarzą się z The Velvet Underground z Nico.

Ten rodzaj brzmienia na winylu reprodukuje się znakomicie, więc i cienki, ale kolorowy (jest błękitny i bodaj pomarańczowy do wyboru) longplay DAV to bardzo przyjemna dźwiękowo płyta. Od strony edytorskiej – jest jeszcze ładny label i kolorowa koperta wewnętrzna – wygląda to  znakomicie. A limitowana edycja sprawi pewnie, że będzie z tego murowany hit za pół wieku. Chyba że wcześniej zaczną nagrywać hity…

DEATH AND VANILLA To Where the Wild Things Are, Fire 2015 (FIRELP392B), 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s